niedziela, 27 lipca 2008

Przerwa

Szybko minęło te 10 dni nad Gołuniem. Popływałem sobie kajakiem, pozwiedzałem, poznałem parę osób... Uświadomiłem sobie dwie rzeczy, głównie to, że świat nie kończy się na Legionowie, na szkole i okolicy. Jak ktoś chce więcej się dowiedzieć, nich pyta. Jutro znów wyjazd. Przyjadę w sobotę, a w niedzielę do babci na 80. urodziny. A potem się zobaczy.

I jeszcze jedno - nie dodzwonicie się do mnie - karta SIM nie działa. A internet z komórki bez obrazków był.

P. S.

Opublikowali mój tekst w angorce (www.angorka.com.pl). Raczej już tego wydania nie dostaniecie. Dla zainteresowanych mój artykuł poniżej. Mam dostać za niego honorarium :).

Chciałbym poruszyć trzy wątki. A mianowicie: po pierwsze - Euro 2012. W ostatnim czasie, ukraińska premier spotkała się z Donaldem Tuskiem w tej sprawie. "Dwa kraje - jedna drużyna" - podoba mi się to hasło, ponieważ pojawiły się głosy, iż w przypadku potknięć Ukrainy, Polska przejmie część, a może i całe Euro. Według mnie, takie coś byłoby, delikatnie mówiąc - świństwem. To Ukraińcy przekonali nas do współpracy, a członków UEFA do oddania głos na naszą kandydaturę. A my teraz, zamiast im pomóc, "okradniemy" ich. Wstydziłbym się, że jestem Polakiem.

Po drugie - polskie stocznie. Wiele było płaczu, zgrzytania zębów, nadziei i spekulacji w mediach. Gdy wydawało się, że już wszystko stracone, polski rząd wpadł na pomysł, aby tą sprawę potraktować, jako kartę przetargową w KE. W zamian prezydent miałby ratyfikować Traktat lizboński. Należą się tu brawa, choć nie można spocząć na laurach i trzeba wziąć się w tej sprawie. Choć trzeba jeszcze pamiętać, że taki scenariusz może się nie udać.

I po trzecie - tarcza. Mimo, że w tej sprawie powiedziano już bardzo wiele, chciałbym dodać jeszcze coś od siebie. Zgadzając się, pozwolimy na stacjonowanie obcych wojsk w Polsce. Odmawiając, stracimy w oczach zachodu i damy powód do sukcesu Rosji. Według mnie powinniśmy się mimo wszystko zgodzić, ALE MUSIMY dostać dodatkowe zabezpieczenie, ubezpieczenie okolicznych ludzi, ziem, zwierząt i wszystkiego innego (na wypadek niepowodzenia), oraz powinni tam obok amerykańskich, stacjonować także na równych uprawnieniach polscy żołnierze (oczywiście po odpowiednim przeszkoleniu). Wtedy wszystko mogłoby pozostać pod kontrolą.

Brak komentarzy: